Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Dzienniki Winnickiego z czasów szkolnych- wyjątki

Defloriusz Dyman Wander, 12 kwietnia 2008


15 września
Dziś zorientowałem się, że do klasy "b" chodzi Kozanecki, syn Księcia. Wybrali go nawet szefem samorządu. Pyszałkowaty, słucha Metalliki. Jeździ konno. Tego konia parkuje pod szkołą, zwierzę robi kupy na trawnik. Budzi to mój odruch protestu.

18 września
Dziś wieczorem na pensji włączyłem patefon. Panna Wieńczysława zdzieliła mnie szmatą. Następnie w imieniu samorządu pojawił się Kozanecki, syn Księcia. Krzycząc, że regulamin zakreśla szerokie pole jego uprawnień dyskrecjonalnych, rozpieprzył patefon. Jestem załamany nerwowo.

23 września
Uczeń Khand kolportuje bibułę libertariańską. Od początku mówiłem, że nic z niego nie będzie.

24 września
Moje zaniepokojenie budzi rosnąca zażyłość syna Księcia z uczniem Koniasem. Kozanecki uczy go jeździć konno. Wieczorem śledziłem ucznia Koniasa, gdy wybrał się na samotny spacer do lasu. Nie wiem dlaczego, ale do późnych godzin nocnych wycinał z drzew słupy.

28 września
Idę dziś na skargę do Gminy Żydowskiej. Na zajęciach wychowania patriotycznego prof. Kościński dwukrotnie zanegował Holokaust.

3 października
Początek fazy grupowej Ligi Mistrzów, a nas skierowali do opieki nad pierwszakami! Na szczęście był tam telewizor. Milan grał z Arsenalem. Oglądało się ciężko, jeden z pierwszoroczniaków rzucał w ekran kaszką manną gdy tylko Milan dochodził do piłki. Nazywa się chyba Czarnecki. Po meczu zauważyłem, że w pieluszkę ma wetkniętą paczkę Lucky Strike"ów. Kozanecki strasznie się zbulwersował, zabrał dziecku paczkę i krzyczał coś o różnicy kulturowej. Podzielić się nie chciał. W nocy musiałem iść na stację CPN.

Rodzyny

Komentarze