Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Dziennika szefa SB

Palpatyn Zgonarcha Lepki, 25 czerwca 2008




Dzień 19 czerwca 2008 roku, czwartek.
Siedziałem przed telewizorem z niecierpliwością czekając na konferencje podczas której Kancelaria Prezydenta MW miała ogłosić rozstrzygnięcie konkursu na szefa SB. Godzina 21:55 „Niniejszym odwołuje Tow. Lukasza Klodeckiego ze stanowiska szefa Służby
Bezpieczeństwa Mandragoratu Wandystanu i mianuje na to stanowisko Tow. Marka
Lepkiego.”
Dreszcz podniecenia przeszył całe me ciało. Chlupnąłem kieliszek wódeczki i czym prędzej pojechałem do gmachu SB. Tam jakiem się spodziewał zastałem gorące przywitanie chlebem i wódką. Piliśmy i bawiliśmy się do rana. To był jeden z lepszych dni w moim życiu. Trochę gorzej było dnia następnego, straszliwy kac mnie męczył(jeszcze nie przywykłem do eSBeckich popijaw). Na szczęście Prezydent powiadomił mnie iż pracę oficjalnie zaczynam dopiero w poniedziałek.
Dzień 23 czerwca 2008 roku. poniedziałek
Do poniedziałku przygotowałem się jak mogłem aby sprawnie przejęć jedne z najlepszych jeśli nie najlepsze Służb v-świata(dużo czytałem co by być jak brzytwa). Prace zacząłem od uroczystego przejęcia władzy otrzymania wszystkich kluczy i haseł od towarzysza Kłodeckiego (tradycyjnie obaliliśmy przy tym wódeczkę). Od razu po tym z grupką młodych napalonych(oczywiście na akta) funkcjonariuszy zszedłem do archiwów SB. Cóż to za cudowny był widok! Wydawało się, że rzędy szafek z donosami, danymi i wszelkimi dokumentami ciągnęły się kilometrami. Przejrzeliśmy pobieżnie archiwa z czasów Kłodeckiego, co było całkiem miłe i przyjemne. Wszystko uporządkowane, posegregowane, skatalogowane, no po prostu cud miód. Właśnie chciałem zobaczyć jak się do tych zbiorów mają archiwa zgromadzone przez legendarnego wręcz w SB byłego szefa Kellera. I jakież przerażenie mnie ogarnęło gdy to ujrzałem. Zawołałem wszystkich obecnych na miejscu funkcjonariuszy czy aby jakichś omamów nie mam. Niestety oni widzieli to samo co ja. Archiwa był puste...Nic kompletnie nic, ani jednej karteczki. Ślady kurzu na pułkach wskazywały jednak że nie zawsze tak było. Nie wiedziałem co począć, gdyby nie moje wrodzone opanowanie pewniakiem rozwaliłbym pół archiwum a i pewnie kilku funkcjonariuszy by padło. Tak wielka złość się we mnie gotowała. Należało działać. Jak to możliwe by z najpilniej strzeżonego budynku w Wandystanie po prostu znikły tony papierów? Wciąż zadawałem sobie to pytanie i nie potrafiłem znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi... Natychmiast wszcząłem wewnętrzne śledztwo które miało ujawnić kto i jak zdołał tego dokonać. Nie mogłem przypuszczać prawdy którą to śledztwo odkryje. Być może gdybym przypuszczał jaka jest prawda nie podjąłbym takich działań...Tak oto skończył się dzień pierwszy mojego szefostwa w SB.

CDN

PS. Być może nie jestem najlepszym pisarzem i pewnie cały ten tekst jest nudny i do dupy nie mówiąc już że wokół Służb Specjalnych nie powinno być szumu to jednak zdecydowałem się iż muszę to napisać.

Rodzyny

Komentarze

  • Helmut Walterycz

    Jakie pułki? Pułki Pałujących, Pułki Rozpracowujących, Pułki Zbłaźniajcych?

  • Palpatyn Zgonarcha Lepki

    Gnomie Pułki:D Były zakurzone a warstwa kurzu wskazywała na czas w jakim ostatnio były urzywane do przenoszenia papierków:P
    Oczywiście chodziło o półki

  • Arkadij Magov

    Piszcie piszcie towarzyszu. Pamiętajcie jednak, że to kroczenie po cienkim lodziku.

  • Alojzy Pupka

    Niezła afera!
    Zaginione "Teczki Kellera"...
    Może odnajdą się w "Szafie Kłodeckiego"?

  • Łukasz Kłodecki-Magov

    U mnie znajduje się wiele ciekawostek , o których towarzysz Szef SB już wie ... Oj komu wpadłyby one w łapy to byłby z nimi nie mało problem.

  • [żeby komentować zaloguj się]