Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Khand o monarchofaszyzmie

Marceli Baldachim Khand, 8 lipca 2008


Khand o monarchofaszyzmie

„Ja cenię tych chłopców z Młodzierzy Wszechpolskiej. Ja w pewnym sensie się z nimi identyfikuję. Oni mają jakąś myśl. Chcą o coś walczyć. Nas uczestniczących po pedalskiej stronie w tej Paradzie i ich coś łączy - chęć wyrażania swoich poglądów”
Michaś Winnicki, podczas realnej Parady Równości w Warszawie o uczestnikach kontrparady


Myślę, że powyższy cytat w doskonały sposób oddaje ideę państwa otwartego jakim jest Mandragorat Wandystanu. Nigdy z Michasiem Winnickim, tworząc Wandystan nie dyskutowaliśmy nad wartościami, które stanowiłyby fundament państwa wandejskiego. Mimo tego, obaj podświadomie dążyliśmy do tego samego: stworzenia państwa w którym każdy będzie miał prawo wyrażania swojego własnego zdania, które dalekie będzie od procedur legalnego jak również nielegalnego ostracyzmu. W którym każdy, a nie tylko ten kto spodoba się założycielom, będzie miał szanse na sprawowanie realnej władzy. To był pewien nie pisany, i nawet nieomawiany kodeks etyczny mandragorów założycieli, kodeks, którego obaj przestrzegaliśmy przez trzylecie naszych rządów.


Zgodność ta, z perspektywy czasu, wydaje mi się czym oczywistym i naturalnym. Byliśmy Sarmatami. Od sierpnia do listopada 2004 r. wraz z Winnickim tworzyliśmy rząd Księstwa Sarmacji. Chcieliśmy być wolni i równi. Równi – w tym znaczeniu – które bliskie jest zarówno konserwatywnej prawicy jak i ruchom lewicowym. Równi w swojej godności. Bez przymusu uginania przed kimkolwiek karku. Jak wyglądała rzeczywistość w Księstwie – pisać nie będę. Doskonale oddał to tow. Struszyński opisując piramidę na której szczycie stoi tyran i despota. Pod nim ustawieni są jego klienci. Przy czym każdy z klientów tyrana i despoty jest jednocześnie tyranem i despotą dla tych, którzy w drabinie pochlebstw stoją jeszcze niżej. Tymczasem i Winnicki i ja i wiele osób, które opuściło przy kolejnych wrześniach, czerwcach czy majach Księstwo nie chciało wpisać się w powyższą hierarchię. Nie chciało mieć nikogo nad sobą i nikogo pod. Dlatego odeszliśmy. Jakże trafny, w swoim kontekście, w dążeniu do osobistej wolności jest poniższy cytat:


„O jednego idiotę za dużo”
Michaś Winnicki pisząc ostatni post na LDKS w 2004 r. odchodząc do Mandragoratu Wandystanu, po poście jednego z prominentnych Sarmatów, który domagał się cenzury tekstu literackiego pod względem poprawności z ustaleniami dotyczącymi geografii Sarmacji, między innymi dlatego, że w opowiadaniu Michasia stolicą Gelloni był Krez a nie Fer (czy tam odwrotnie)


Odeszliśmy bo nie potrafliśmy wpisać się w duszną atmosferę wzajemnych umizgów. Dziś powiedziałbym – że nie potrafiliśmy wpisać się w monarchofaszyzm. Bo monarchofaszyzm to systemem, który nie znosi sprzeciwu. Każdy głos, który sprzeczny jest z decyzją suwerena prowadzić musi do mniejszych lub większych represji. Czasem przyjmują one karykaturalną formę cenzury, wręcz zabawną w przypadku Szymona Nowickiego, czasem sankcją jest promowanie jedynie osób uległych. Nic dziwnego, że w systemie takich następuję naturalna selekcja. Ci dla których ważny jest indywidualizm i godność prędzej czy później odchodzą. Zostają ludzie ulegli lecz nieświadomi.


Bo oczywiście monarchofaszyzm to demon o pięknej twarzy. Wspaniała grafika na stronie głównej, piękne herby, ogólne ą i ę, symbolika wolności niemal na każdym kroku – libert, Wyspa Wolności, książę jako zwolennik myśli wolnościowej, prawa obywatelskie zapisane w Konstytucji, czasem nawet sprawnie i sprawiedliwie orzekające sądy, demokratyczna struktura władzy wykonawczej i ustawodawczej. Wszystko to Sarmacja posiada. Dla młodych mieszkańców jest krajem pięknym i wolnym, tak samo jak była dla każdego z Wandejczyków, który tam zaczynał wirtualną przygodę. Dopiero z czasem, uważny obserwator dostrzega, że poza całym tym szkieletem państwa praworządnego istnieje coś jeszcze. Owszem wolność słowa, wolnością słowa, ale to tu to tam cenzorszip is fan. Niby są struktury demokratyczne, ale decyzję polityczne podejmuje i tak nieformalna hipostruktura. Mowa o wartościach i działanie zupełnie sprzeczne z nimi – to dwulicowość monarchofaszyzmu.


Zaprzeczeniem monarchofaszystowskich struktur jest państw jawnych procedur, państwo wolności, państwo w którym samowola organów władzy jest ograniczona. Władza może się samoograniczać. Owszem. Tak było na początku państwa wandejskiego. Michaś i ja dysponowaliśmy praktycznie, jako mandragorzy całością władzy, mieliśmy prawo dowolnego zmieniania Konstytucji, mieliśmy olbrzymi wpływ na każdy przejaw życia państwowego. Takiego modelu państwa nie sposób jednak przyjąć na dłuższą metę. Każda władza deprawuje. Każda władza daje poczucie wyższości nad poddanymi. Dlatego od początku było wiadomo, że Wandystan będzie ewoluował. Osobistą uczciwość mandragorów a potem pierwszych prezydentów – należało zastąpić arbitrem obiektywnym. Arbitrem takim jest prawo. To państwo prawne jest antytezą monarchofaszysmu. Państwo prawne, to takie, w którym decyzja władzy publicznej na życie obywatela musi być umocowana w prawie, nie może przy tym przekraczać dopuszczalnych granic – które wyznaczają prawa i wolności konstytucyjne, nieformalne struktury nie mają racji bytu – bo realną władzę posiada ten właśnie, o którym jasno mówi prawo. W państwie monarchofaszystowskim element wrogi po prostu usuwa się. Bo w państwie monarchofaszystowskim cel uświęca środki. Jest wróg – trzeba go usunąć. Nieważne jak. Bo każdy sposób jest uświęcony przez cel – jakim jest walka z wrogiem. Tylko, że samowola monarchofaszystowska daje organom władzy swobodną ocenę tego, kto tym wrogiem jest. Tutaj przypominam casus Szymona Nowickiego, bo jest bardzo wyraźny. W państwie prawa – sankcję przewiduje kodeks karny a kary orzeka sąd w uczciwym procesie. To duża różnica.


To dlatego, a nie tylko z powodów gry politycznej bliżej nam do Dreamlandu. Owszem jesteśmy w kręgu kultury sarmackiej ale my i Dreamland, a przy uwzględnieniu pewnej specyfiki Wysokogórska Republika Elfidy, jesteśmy państwami niemonarchofaszystowskimi. Państwami bez samowoli władcy. Przy czym Gnomia jest tutaj przykładem państwa w którym ograniczeniem jest jeszcze przede wszystkim autorytet i uczciwość założycieli, czyli jest na etapie pierwszych lat Wandystanu. Ale widać także tam ewolucje w stronę struktur praworządnej państwowości, chociażby po działaniu tamtejszego sądownictwa. Spór w mikroświecie nie jest jedynie grą polityczną – to realna walka Dobra ze Złem, Prawa z Barbarzyństwem, Wolności z Monarchofaszyzmem.


To dlatego, i tutaj w dużej mierze powielam mój komentarz z Bramy Sarmackiej rozłam państwa sarmackiego w 2007 przybrał taką i nie inną formę. Przytoczę fragment z ostatniej książki Rafała A. Ziemkiewicza. Otóż Ziemkiewicz pisze o Jarosławie Kaczyńskim, który tak bardzo zwątplił w uczciwość ludzi, że kiedy spotykał kogoś uczciwego, to zaraz sie zastanawiał: w co on gra? o co mu chodzi? jakim sposobem chce mnie podgryźć? I nie przychodziło mu na myśl najprostsze rozwiązanie: że ktoś jest oczywiście uczciwy. Bład monarchofaszystów popełniony w czerwcu 2007 r. polegał na tym, że oceniali oni Wandejczyków swoimi kategoriami, Ponieważ sami mając taką pozycję jaką miał Wandystan nadużywaliby prawa do osiągnięcia własnych celów, zakładali u nas złą wolę a priori. Przypominam chociażby genezę powstania Księstwa Sarmacji - i majstersztik Kefasa z niby państwem dla systemu gospodarczego.


I, idąc dalej za Ziemkiewiczem, to przypomina producentów sera którzy chieli przekupić Ojca Świętego, żeby modlitwa brzmiała SERA NASZEGO POWSZEDNIEGO. Dali milion. Papież nic. Dali 2 miliony łapówki. Papież nic. W końcu zrezygnowani stwierdzili : No ci piekarze są nie do przebicia. Trudno.


To właśnie myślenie monarchofaszystowskie. Różnorodność jest zła. Cel uświęca środki. Jesteś z nami lub jesteś przeciwko nam. Prawo jest dobre wtedy kiedy dzięki niemu można osiągać cel. Jeżeli ma ograniczać organy władzy jest złe. Członkowie KOŃ nie mogli zrozumieć, że budując silny Wandystan nie chcieliśmy niszczyć Księstwa Sarmacji. Przeciwnie poprzez silny Wandystan chieliśmy wzmacniać także całe państwo, poprzez budowanie struktur państwa praworządnego. Wielokrotnie o tym pisałem, i napisze raz jeszcze - silna pozycja mandragorów – była gwarantem swobód obywatelskich każdego Sarmaty. To dzięki istnieniu alternatywnego ośrodka władzy, który ograniczał władzę wykonawczą, prawa obywatelskie mogły być przestrzegane. To przez rok Unii działało sprawnie sądownictwo a samowola rządu i Księcia była ograniczona. Chcieliśmy uczynić z Sarmacji państwo praworządne, skończyć z monarchofaszyzmem. Nic dziwnego, że konioklika i stworzona przez Księcia bazylia dała opór.


Zastanawiam się, jak czuje się Książę, bądź co bądź postać wielkiego formatu skazana na współrządzenie z grupą espedowców. Zastanawiam się jak wielką pogardę czuje Kefas do tych co mu ciągle nadskakują. Bo będąc osobą wybitną, skrycie marzy o możliwości intelektualnego obcowania z osobą pokroju Michasia Winnickiego. Intelektualna masturbacja, jaką był przez dłuższy czas bon ton, na poziomie poprawności językowej, staje się powoli tak nudna, że do osiągnięcia pełnej satysfakcji od czasu do czasu trzeba upuścić trochę krwi i wysłać kolejną grupę współobywateli na wygnanie. To prosta konsekwencja monarchofaszyzmu. Samotność w sieci (przy założeniu, że nie ilość lecz jakość się liczy)


Dlatego budujmy państwo praworządne i wandne. Państwo, w którym na dwóch obywateli są trzy odmienne zdania. Państwo i dla Czekańskiego i dla Ciupaka, i dla Ingaawara. Państwo w którym spory załatwia się w Sądzie, a o władzy decydują wybory. Państwo w którym zamiast intelektualnego samogwałtu można poczytać poezję Ingaawara, gry słowne Ciupaka, utopijne poglądy Bruthusa Peruna, prozę Winnickiego, rzeczowe analizy Michała Sobczaka i tow. Bojara, czy złotoustne riposty Mandragora Czarneckiego i Patryka Bones, wyroki pretor Schafy, twardą jak beton retorykę Kellera, wypowiedzi Kłodeckiego, Przedniewicza w fachowym tonie, betonowe – ale niekellerowsko głosy Lepkiego i Pupki, jedyne w swoim rodzaju, że aż makiem cisza szał, lingwistyczne popisy Janka Zaorskiego, państwa w którym docenić można pracę tow. Magova i Struszyńskiego, państwa nowej coraz to nowszej emigracji wandejskiej – Czekańskiego i Szymona Nowickiego, państwa mniejszości narodowych gnomiej z towarzyszem Bonawenturą i Waldemarią i morwańskiej – z kontrowersyjnym Radeckim; w końcu państwa w którym działali Salvador Salvadori, Damian Konieczny, Asmodeusz, Sosnowiecki, Kaczyński, Arivio Medyceusz, Bored, Baal Katan i wielu wielu innych. Tak nam dopomóż Wanda!

Rodzyny

Komentarze

  • Timan Demollari

    O, to mi się podobało. Bravogirlę! ;d

  • Lord Darth Kanzler

    Chylę czoła!

    Pięknie napisane! Nowy wątek w dyskusji, piękne otwarcie, prawy prosty i leżę! Bardzo mi się to podoba i prosze o więcej. Monarchofaszyzm jako antyteza wolności i swobody. Pociągająca panna, która przy bliższym poznaniu okazuje się być demonem ukrytym w pięknym ciele, i tylko oczy - puste i zimne - mówią prawdę.

    Byłem ślepy. Tylko krowa nie zmienia poglądów. Sześć lat w wirtualnym świecie nauczyło mnie jednego - tu czas płynie tak szybko, że zmiana poglądów nie musi być, i nie jest, niczym złym!

    Khand też był kiedyś monarchofaszystą! Wszyscy byliśmy! Ale dziś, gdy monarchofaszyzm umarł, a jego czar przestaje działać nadeszła chwila otrzeźwienia. Można mnie za to potępiać, mówić, że zdradzam. Cokolwiek.

  • Palpatyn Zgonarcha Lepki

    To nie jest dokładny cytat! Jako szef SB muszę poinformować lud iż cytat z Michasia nie jest dokładny;]

  • Prezerwatyw Tradycja Radziecki

    Jestem kontrowersyjny?!

  • Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka

    Przypatrywałam się z pewną rezerwą całej te dyskusji o monarchofaszyzmie i miałam wrażenie, że ograniczy sie ona do przerzucania sloganami albo dzielenia monarchofaszystowskiego włosa na czworo.

    A tymczasem mamy tu świetną analizę zagadnienia, ujętą w formę, przez którą tow. Khand po raz kolejny dowiódł swojej nieprzeciętnej umiejętności trafnego i syntetycznego ujmowania złożonych problemów (Poprzednim razem byłam porażona prostotą wywodu na temat aborcji i eutanazji:
    http://www.wandystan.eu/wandea2/indexstart.php?co=20070310114801).

    Brawo!

    PS. Towarzyszu Radziecki, tak, jesteście kontrowersyjni, i za to Was lubimy :-)

  • [żeby komentować zaloguj się]