Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Monarchofaszystowska hipokryzja

Aborcjusz Struszynski, 9 lipca 2008


Monarchofaszystowska hipokryzja czyli czy Obywatel Łaski jest jak Lord Vader z Powrotu Jedi, który w ostatnim momencie odsłoni dobre oblicze?

Towarzysze! Trwa sobie dyskusja na temat monarchofaszyzmu. Robert Czekański uważa, że ten elegancki i sprytny system zakończył się, ustępując miejsca jakiemuś potwornemu upiorowi [1]. Ja zaś jestem zdania, że monarchofaszyzm od początku jest upiorem, zaś przemiana, o jakiej Towarzysz Czekański mówi, jest pozorna [2]. Monarchofaszyzm bowiem, moim zdaniem, nigdy nie był piękny i elegancki, ewentualnie taki zdawał się być, od samego początku skrywając w sobie tego upiora, jaki tak przeraził Towarzysza Czekańskiego. To wstrętne monstrum nie pojawiło się nagle z piekła rodem, ono było zawsze. Problem ten najtrafniej ujął dopiero Towarzysz Khand, pisząc, że „monarchofaszyzm to demon o pięknej twarzy.”[3]. Kierując się podobną metaforą powiedziałbym teraz, że oto nie ma już kuszącego, atrakcyjnego, kolorowego pudełka, jest zaś sama jego zawartość – okazuje się ona cuchnąca, wstrętna i obrzydliwa. Towarzysz Khand w swym artykule przypomina również casus Szymona Nowickiego. Ja pragnąłbym się właśnie w tym miejscu zatrzymać ogólną debatę i rozwinąć szerzej ten jeden wątek.

Bardzo dla mnie odkrywczym i pouczającym doświadczeniem było odbycie krótkich studiów nad Sarmacką Listą Dyskusyjną. W pewnym momencie [4] pojawił się tam bowiem mail, w jakim ktoś pisał, że miało miejsce nieoficjalne spotkanie sarmackiej delegacji na II zjazd Organizacji Polskich Mikronacji, zaś opis tego spotkania zostanie spisany i przedstawiony opinii publicznej w późniejszym czasie. Szymon Nowicki w odpowiedzi na tę informację napisał, krótko i treściwie: „Schlali się i pojechali”. Kolejnym mówcą był K. de Luna y Euskadi: „Dokładnie. A szczytem wszystkiego było pisanie na IRCu po pijaku.” Kolejne wypowiedzi nosiły znamiona wesołej zabawy. Do czasu, w jakim Kryspin Bober i Matwiej Skarbnikow wyrazili conajmniej zdziwienie, że z powodu powyżej przytoczonej wypowiedzi, Szymon Nowicki, szlachcic, został pozbawiony tytułu na mocy decyzji suwerena. W tym samym wątku pada też wypowiedź Michał Łaskiego, którą tu przytoczę. Pragnąłbym, aby Ci czytelnicy, którzy tej sprawy nie znali aż tak szczegółowo, uważnie przeczytali poniższe słowa, a najlepiej co najmniej dwukrotnie:

No i dobrze. Skończyło się pajacowanie. A jeśli chodzi o decyzje popieram, pomimo swej sympatii do bnt Nowickiego. Jak ktoś pisze głupoty to musi liczyć się z odpowiedzialnością.
Szczególnie w przypadku gdy to obraża i jeszcze do tego mówi o osobie której składało się przysięgę (w formie na Ty i w sposób lekceważący.)


Nawiąże tutaj do tego, co już wcześniej pisałem na temat relacji zachodzącej pomiędzy poszczególnymi osobnikami w hierarchii systemu monarchofaszystowskiego [2]. Ta wypowiedź bowiem znakomicie uzupełnia zwłaszcza to, co napisałem na ten temat ostatnio. Osobnik znajdujący się niżej w hierarchii ma spory problem, kiedy w swych wypowiedziach nie podporządkuje się całkowicie i bezsprzecznie procedurze przyklaskiwania i wychwalania arystokracji (zwłaszcza tej o wyższym stopniu w hierarchii), językowi dworskich obyczajów i sztucznie pompowanemu, fasadowemu wizerunkowi szlachciców jako wręcz najdoskonalszych bogów. „Ty nędzny robaku, śmieciu, odpadzie, pomiocie, wyplutku, gnoju! Do arystokraty mówisz!” Właśnie ta wypowiedź wyraźnie i dobitnie ukazuje nam mechanizm tworzenia monarchofaszystowskiej drabiny arystokracji, która staje się bufoniastą armią nadętych cyborgów realizujących program wdrukowany do ich mózgów przez wyższych stopniem, która w obliczu swego pana – suwerena – jest mu bezgranicznie i bezrefleksyjnie oddana. Tak na prawdę nie jest ważne kto mówi, co mówi, o czym mówi, w jakim kontekście. Ważne jest, czy wypowiedź jest czy nie jest zgodna z mechanizmem przymusowego i obligatoryjnego czczenia bardziej utytuowanych jako prawdziwych bogów. Świadczy o tym koniec tej wypowiedzi, a całkowicie już potwierdzają to kolejne słowa Michała Łaskiego, odpowiedź na pytanie „Zabrać cały dorobek za jedną wypowiedź”? Odpowiedź ta brzmi: „chyba raczej za ton i sposób”. Relacje panujące między obywatelami w monarchofaszystowskim reżimie najlepiej podsumowuje jedna z ostatnich w tym wątku wypowiedzi: „Nie będzie byle szlachciura mówił w ten sposób o JKM...”. Na próżno w Sarmacji dopytywać się, o jaki tutaj sposób mówienia chodzi. Wypowiedź ówczesnego monarchofaszysty, dziś Towarzysza, Nowickiego po prostu nie była zgodna z systemem, z mechanizmem o jakim wspominałem powyżej.

W tym momencie podróż po sarmackiej Liście Dyskusyjnej pragnąłbym przenieść do innego wątku, w jakim kontynuowano dyskusję na ten temat [5]. Otóż Michał Łaski pisze tam wprost, że „ zawsze uważałem, że lepsza [jest – przyp. red.] gorzka prawda, niż słodkie kłamstwo.”[6]. Przyjmowanie takiej postawy w życiu najwyraźniej jednak nie przeszkadza w tym, że kiedy „gorzka prawda”, którą jest prosty i czytelny fakt „schlania się” sarmackiej reprezentacji, zasługuje na okrutne potępienie, z jednoczesnym przyzwoleniem na „słodkie kłamstwo” w opisie faktu. Czyżby obywatel Łaski, podobno wysoki i prominentny dygnitarz sarmackiego reżimu, miał taką wadliwą konstrukcję psychiczną, sprzeczną w sobie, pozwalającą na werbalizowanie sądów na swój temat odległych daleko od tego, co się rzeczywiście robi? Czy też może jest to świadomy cynizm? Może jednak Pan Łaski rzeczywiście przyjmuje taką postawę, o jakiej mówi, i nie tylko tak mówi, ale i tak czyni, za wyjątkiem sytuacji odnoszących się do wyższych stopniem arystokratów? Gdyby tak przyjąć, należałoby powiedzieć, że ów sarmacki arystokrata ma już tak wyprany mózg, jest już tak doszczętnie zniszczony przez monarchofaszystowski system tworzenia bezwolnych cyborgów, że bez względu na swoje przekonania musi on bezwiednie realizować wprowadzony do mózgu program. Nagle „pstryk” i wszystkie zasady, przekonania, postawy i poglądy muszą zostać wyrzucone do kosza, aby zrealizować przymusowy kod chroniący system i mechanizm hackowania mózgów niższej arystokracji. Ale, czy po tym pierwotne poglądy i przekonania wracają? Czy Pan Łaski czuje wyrzuty sumienia i bezsilność? Czy jest jak Lord Vader w ostatnim odcinku starej trylogii Gwiezdnych Wojen? Towarzysze zapewne pamiętają scenę, w jakiej syn Vadera, Luke Skywalker, nie poddaje się zabiegom Imperatora i przez Imperatora poddawany jest powolnemu uśmiercaniu? Udaje się w nim wskrzesić resztę ludzkich uczuć w swym ojcu – cyborgu, a ten, konając, doznaje oświecenia. Pomińmy to, że Lord Vader umarł. Zostańmy przy samym optymiźmie, że w złym można znaleźć dobro. Ale czy w przypadku Pana Łaskiego rzeczywiście się to uda?

W pierwszej wypowiedzi otwierającej wątek dyskusji, o jakim mowa [5], obywatel Łaski stwierdza, że „ukaranie wiążę się również z zarysowaniem pewnej ścieżki co przystoi
a co nie przystoi szlachcicowi.
”. Zauważmy więc, jak bardzo wypowiedź Towarzysza Nowickiego musiała dotknąć mechanizmu kontroli i bezwolności. Pan Łaski, który z dumą przyznaje się do tego, że to właśnie on namówił suwerena na karę dla Towarzysza Nowickiego, czy też utwierdził go w konieczności takiej decyzji, daje wyraźny sygnał innym arystokratom i tym, jacy myśląc, że to zabawa, usiłują wdrapywać się na szczeble arystokratycznej drabiny, że oto nie wolno robić niczego, co w jakimkolwiek stopniu mogłoby zagrozić wizerunkowi szlachty jako aniołów najdoskonalszych idei, rycerzy najwyższej kultury, jedynych autorytetów. Bo jeszcze ktoś o niższym tytule odmówiłby wykonania rozkazu komuś z wyższym tytułem! A nie daj suweren, aby w jakikolwiek sposób ośmielił się urazić, czy zwątpić w najdoskonalsze z najdoskonalszych, w suwerena!

Krzysztof St. M. "Kwazi" Konias, ktoś, kto na pewno jest związany z Komitetem Ocalenia Narodowego (dumny członek KONia?), zaprzeczając swoim związkom z Klubem św. Bazylego (co zarzuca mu Tow. Czekański) [7] przytaczając m.in. własne wypowiedzi, przytacza także i takie, w jakich doskonale oddaje ducha monarchofaszyzmu [8]: „sekta z głęboko zakorzenionym kultem wodza”. Kończąc, i widząc, że generalnie wszyscy mają w dupie polemikę (zapewne całkiem słusznie), chciałbym ciepło pozdrowić ciocię Halinkę, wujcia Hienka, oraz dziadzia. Chuj! Tj. Czuwaj! Przepraszam. Miałem wrażenie, że tematyka monarchofaszyzmu jest jeszcze w jakiś sposób stymulująca. Chyba faktycznie monarchofaszyzm umarł. Mam nadzieję, że nie pomyliłem zbyt wielu linków. Towarzysz Pupka zaczepia Towarzysza Peruna:
- Towarzysz wybaczy, czy można jedno pytanie?
- Ależ naturalnie!
- Czy Towarzysz śpi z brodą pod kołdrą, czy na kołdrze?
- Hmmm, nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
- No trudno, dziękuję, przepraszam.
Po tygodniu Towarzysz Pupka znów natyka się na Towarzysz Peruna. Ten jednak jest wycieńczony, twarz ziemista, ciemne kręgi pod oczami. Ujrzawszy Towarzysza Pupkę woła:
- Kurwa mać, chuju! Od tygodnia spać nie mogę - i tak źle, i tak niewygodnie!



przypisy:
[1] Czekański R., "Śmierć monarchofaszyzmu”, Wandea Ludu i Brama Sarmacka 04.07.2008; „Regres nie ewolucja”, Wandea Ludu, 07.07.2008; „Bazylianizm jest faktem, prosta droga do upadku” Wandea Ludu, 08.07.2008
[2] Struszyński A. „Czy monarchofaszyzm faktycznie umarł?”, Wandea Ludu, 05. 07. 2008; „Czy bazylianizm w ogóle istnieje?”, Wandea Ludu, 07.07.2008.
[3] Khand, P.K., Mandragor „Khand o monarchofaszyzmie”, Wandea Ludu, 08.07.2008.
[4] LDKS, 2008, wątek „Zjazd w Warszawie zakończony!”.
[5] LDKS, lipiec 2008, Winny
[6] Łaski, M., wypowiedź na LDKS 05.07.2008.
[7] Konias, K.M. „Króta pamięć – bazylia,” Park Stołeczny, 08.07.2008.
[8] Konias, K.M., wypowiedź na LDKS, 05.06.2007

Rodzyny

Komentarze

  • Aborcjusz Struszynski

    O kurwa, nie zamknąłem i!

  • Fidel Kastro

    Panie Redaktorze. Nie jestem dumny z tej całej sytuacji, bo ciężko być dumnym z sugerowania stosowania wobec kogoś środków restrykcji.
    Pomijając całą ideologię, którą Pan redaktor wikła w tą całą sytuacje, szlachectwo to przywilej, ale też obowiązek. I nie jest ono rzeczą nabytą raz na zawsze.

    Rad jestem, że Pan Redaktor broni tak swobody wypowiedzi, czy raczej swobody obyczajowej. Ale pewne założenia ustrojowe taką swobodę w Sarmacji po prostu ograniczają. Idąc po szczebelkach w Sarmacji wiele razy ograniczałem się i umiejętnie dobierałem słowa by wypowiedzi spełniały przynajmniej podstawowe zasady dobrego wychowania, grzeczności. I cieszę się, że pewne reguły w tej kwestii w Sarmacji obowiązują.
    Nigdy też nie uważałem, że osoby o niższych tytułach od mojego to "śmieci".
    Człowiek to Człowiek.

  • Aborcjusz Struszynski

    Obywatelu Michale Łaski! Od razu chciałbym powiedzieć, że jest mi bardzo przykro z powody pewnych niedociągnięć stylistycznych i błędu w formatowaniu, jakie wdarły się do tego tekstu, utrudniając jego lekturę. Cieszę się zarazem, widząc Wasz komentarz w wolnych mediach, zwłaszcza to, że zgadzacie się, że "pewne" założenia ustrojowe ograniczają swobodę wypowiedzi. Przyznajmy jednak szczerze, że gdyby Towarzysz Nowicki napisał: "Jego Wysokość, Przenajświętszy i Najwspanialszy JKM wraz z Najczcigodniejszymi Członkami reprezentacji sarmackiej, z którymi porównywać się mnie, parszywemu robakiwi, nie w sposób, schlali się i pojechali" - to byście nawet nie pomyśleli, że coś tu jest zbrodnią okrutną, domagającą się zniszczenia i upokorzenia publicznego szlachcica. Człowiek to człowiek - słusznie, niemniej jednak "Nie będzie byle szlachciura mówił w ten sposób". Choć powiedział to ktoś inny, swym działaniem jednak wpisujecie się w wybrzmiewające echo. Przy okazji - będąc zapisanym mieszkańcem Wandystanu, mającym dostęp do wolnych mediów, w jakich tak na prawdę nie ma żadnych redaktorów, zamierzacie korzystać z tego swobodnego i wygodnego środka przekazu? Bardzo gorąco zachęcam. A może i krok dalej? Wandystan to wolny kraj, nie potrzebne są wizy. Pewne założenia ustrojowe nie ograniczają swobody wypowiedzi. Ani stylistyki, czy konstrukcji ortograficzno-leksykalnej. Obowiązek zaś nie jest tutaj przymusem, jest zaszczytem.

  • Lord Darth Kanzler

    Bardzo ciekawe uzupelnienie opisu bazylianizmu! Jestem z Was dumny Towarzyszu! Co do Michała Łaskiego... Michał - najpierw zadziałełeś, zmęczony Kefasik posłuchał, jebnął głupotę, z której, jak wiemy, nigdy się nie wycofa, bo zwyczajnie nie umie, Ty starasz się usprawiedliwiać. Nic jednak nie zmiani faktu, że daliście zwyczajnie dupy - bo skreśliliście ludzi nie za czyny a za słowa... czyny okazały się nieistotne, nieważne, nieciekawe, zbyteczne... i to jest znamienne. Dla mnie osobiście przykre. Sam nie raz podkreślałeś ile dla KS zrobiłem, a w ostatnich dniach naplułeś na to wszystko. Na mnie, moją pracę, Nowickiego, MAPa, i innych, którzy odeszli z KS przez Was. A odeszło już pięć osób. Aktywnych osób. Ja rozumiem, że KS na to stać. Przecież macie Kwaziego.

  • Marceli Baldachim Khand

    Fajne i pouczające, bo ldks od jakiegoś czasu nie czytam.

  • [żeby komentować zaloguj się]