Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Rewolucja konstytucyjna

Marceli Baldachim Khand, 8 maja 2009


Chciałem zaprezentować pomysł reformy konstytucyjnej, której wymaga ihmo nasze państwo. Dwa czynniki są tu przede wszystkim istotne: priomo - ogólny krysys polskiego mikroświata; dwa - całkowity krysys konstytucyjny w MW. W świat pogrąża się w marazmie. Natomiast w Wandystanie od pół roku nie przeprowadzono żadnych wyborów. Ustrój państwowy widze następująco.


Głównym urzędnikiem odpowiedzialnym za byt państwa Konstytucja powinna czynić Prezydenta Mandragoratu Wandystanu. Stałby on na czele Rady Komisarzy Ludowych, która byłaby całkowicie przed nim odpowiedzialna. W skład rady wchodziliby komisarze ludowi, mający mniej więcej dzisiejsze zadania. W ramach reformy informatycznej należałoby umożliwić podejmowanie ustaowwych funkcji w miarę możlwiości dzięki panelowi administracyjnemu. Ponadto prezydent powoływałby cenzora (nie byłby to jak do tej pory organ pochodzący z wyborów).


Głównym organem prawodawczym byłby Churał Ludowy. W skład Churału Ludowego wchodziliby:
1) wszyscy aktywni obywatele, z których każdy posiadałby trzy (oddawane łącznie, to jest niepodzielne) głosy kwiatońskie; przez aktywnych obywateli rozumiem tych tylko, którzy logowaliby się w ciągu TYGODNIA (tak krótki okres czasu wytłumacze poniżej)
2) buduarowie miast powyżej liczących co najmniej trzech aktywnych obywateli, którym przysługiwałoby tyle głosów ilu aktywnych obywateli mieszka w danym mieście
3) szefowie systemowych partii politycznych, liczących co najmniej trzech aktywnych obywateli, którym przysługiwałoby tyle głosów ilu aktywnych obywateli jest członkami.
Głosy buduarów i szefów partii byłyby niepodzielne, ale buduar/szef partii głosowałby osobno jako buduar/szef partii i osobno jako obywatel, którym przecieżby był. Liczba przynajmniej 3 aktywnych członków wynikałaby z tego, żeby zachęcac do aktywizacji (a nie żeby było tyle partii ilu obywateli)


Przy zastosowaniu powyższego byłby następujący skład Churału, przy założeniu, że każdy obywatel należałby do wchodzącej do Churału partii i miasta:
60% głosy obywatelskie
20% głosy buduarskie
20% głosy partyjne.


W przypadku miast/partii niewchodzących w skład Churału po prostu siła głosów obywatelskich byłaby silniejsza.


Dlaczego tak?
Po pierwsze dlatego, że prezydent byłby odpowiedzialny przed takim churałem w czasie rzeczywistym. W momencie, gdyby któryś z kandydatów (a w każdej chwili każdy obywatel mógłby określić siebie jako kandydata na urząd prezydenta) zdobył większość głosów (myślę, że nawet względną, być może bezwzględną- to do dyskusji) pojawiałby się na jego panelu mieszkańca przycisk - zgłoś chęć objęcia urzędu - wtedy pojawiałaby się na stronie głównej - a może nawet na podstronach (przestrzeniach) u góry widoczny napis, że dotychczasowy prezydent stracił większość. Jeżeli minęłoby przykładowo (to do ustalenia) 48h - i cały czas pretendent miałby wymaganą większość, w jego panelu pojawiałaby się opcja "Złóż przysięgę prezydencką", i w tym samym monencie stawałby się prezydentem. Aktualny prezydent miałby opcje "Rezygnuj z urzędu"; wówczas równiż pojawiałby się widoczna informacja, że jest wakat - i kto miałby wymaganą większość głosów mógłby ogłosić się pretendentem a po 48h zaprzysiąc. Działoby się to w czasie rzeczywistym - bez udziału czynnika ludzkiego, który w przypadku wyborów wandejskich był największą bolączką. Jedyną osobą, która regularnie ogłaszała wybory, bez poślizgów, był tow. Winnicki. Ani mnie ani późniejszym mandragorom, ani tow. Ciupakowi ta sztuka w 100% się nie udawała; chociaż byli tacy którym do Michasia było bliżej lub dalej. Automat załatwiłby problem.



Żeby uaktywnić nieco życie polityczne - podobnie wybierani byliby szefowie partii (w praktyce pewnie nie byłoby rotacji, ale w przypadku braku aktywności dotychczasowego szefa, inni aktywni mogliby go odwołać i powołać nowego) oraz tak samo buduarowie. Przez co funkcja ta nabrałaby znaczenia. Podobnie jak partie - właśnie poprzez duży wpływ na prace Churału. A - przeprowadzić z miasta do miasta dałoby się tylko raz na tydzień. Zapis/wypis z partii następowałby z 7-dniowym opóźnieniem - tak, żeby szef partii w razie zaistnienia opozycji mógłobyć odwołany - a nowy szef mógł odwołać usunięcie z partii.


Przy założeniu, że byłoby powiedzmy 20 aktywnych obywateli (a taka ilość mniej więcej jest, bo aktywnych na liście jest mniej, ale loguje się więcej osób) i przy zalożeniu, że powiedzmy 10 należy do partii politycznych w tym 6 do Socjalistycznej Partii Wandystanu a 4 do Ligi Wandejskich Rodzin (że sięgnę po nomenklaturę z 2005 r.); a 10 obywateli mieszkałoby w GWS, a po 5 w Winnicy i Precelkhandzie w Churale byłby następujący układ sił
Głosy obywatelskie: 20 x 3 = 60 głosów
Głosy SPW: 6 głosów
Głosy LWR: 4 głosy
Głosy buduara GWS: 10 głosów
Głosy buduara PK: 5 głosów
Głosy buduara Wnc: 5 głosów
===================
Razem: 90 głosów. Przy takim podziale bezwględna większość głosów potrzebna do zdobycia funkcji prezydenta wynosiłaby 46, przez co i funkcja buduara dużego miasta i funkcja szefa partii byłaby często dość znacząca.


Proces ustawodawczy wyglądałby bardziej tradycyjnie. Każdy miałby projekt inicjatywy ustawodawczej. Debaty i głosowania (poza wyborami prezydenckimi - gdzie byłby automat) zarządzałby Trybun Ludowy, którego powoływałby i odwoływałby PREZYDENT (znów dalibyśmy sobie spokój z wyborami, które są dużym utrudnieniem - a wzrosłaby rola samych wyborów prezydenckich). Debata byłaby na LDMW, natomiast głosowanie już na stronie tworzonej automatycznie przez panel Trybuna Ludowego - który określałby przedmiot uchwały oraz czas głosowania - głosowaliby wszyscy obywatele, którzy staliby się aktywni, natomiast liczba głosów buduarów i szefów partii ustalona byłaby w ostatniej chwili (chwili zamknięcia) głosowania.


Ustawy - uchwalane byłyby przez Churał w tym trybie;
Ustawy, wymagające zmiany systemu informatycnzego, takoż, z tym że wchodziłyby w życie z chwilą zrobienia skryptów (ale Architekt systemu miałby tutaj imperatyw moralny).
Ustawy konstytucyjne - byłyby uchwalane kwalifikowaną większością 2/3 głosów. Ale aby uniknąć wad ustoju demokratycznego - byłoby weto mandragorów (bezwględne) i weto zawieszające dekameronów. To znaczy, gdyby zawetował mandragor - to finito. Gdyby zawetował tylko dekameron - trybun musiałby ponownie zarządzić debatę i ponowne głosowanie, w którym weto dekameronom by nie przysługiwało. Znacznie wzrosłaby przez to faktyczna funkcja tytułów awangardy - jako gwarancji niezleżności państwa.


Jeżeli chodzi o sądownictwo to byłoby ono jednoistancyjne - sędziów powoływałby PREZYDENT, przy czym weto mieliby mandragorzy; sędzia byłby nieodwywalny, z wyjątkiem decyzji samego Sądu Ludowego. W sprach orzekałby ten sędzia, który akurat by pierwszy zgłosił taką chęć. Od wyroku Sądu Ludowego nie przysługiwałby żaden środek odwoławczy, ale każdy z sędziów mógłby w terminie 7-dniowym domagać się ponownego rozpoznania sprawy w pełnym składzie, wówczas ten sędzia, który zgłosił sprzeciw przewodniczyłby składowi, w nim brałby udział też sędzia orzekający jednoosobowo - a roztrzygnięcie zapadałoby większością głosów. W razie równości głosów decydowałaby jakaś tam zasada starszeństwa (do określenia). Sędziowie mogliby być zatem i aktywni lub też nie. W sumie wystarczy, żeby 1 był aktywny.


Co do samej awangardy - postuluję wprowadzenie republiki jako takiej - to jest rezygnacji z funkcji dekameronów i mandragorów funkcyjnych. Każdy mandragor tytularny (teraz: Magov, Sobczak, Czarnecki, Michaś i ja) miałby weto konstytucyjne o którym pisałem powyżej - ale w praktyce w takim gronie osób (gdzie większość jest nieaktywna de facto wyszłoby na to samo co jest teraz w sumie. Właścicielem stron byłby jeden z mandragorów - i on posiadałby tradycyjną funkcję mandragora jutrzenki i socjogramu (a może nawet Strażnika Kluczy - żeby podkreślić republikański charakter rządów - i byłby nim oczywiście nadal tow. Magov. Byłby architekt systemu na obecnych zasadach. Więc zamiast quasi-monarchii jako wentyla bezpieczeństwa - proponuję liberum veto najbardziej doświadczonych obywateli lub veto zawieszjaące równie doświadczonych z tytułem dekameronów. Tytuł dekamerona byłby w tym przypadku pewnie nadeny także innym obywatelom - szczególnie wytrwałym - na ten moment dekameronem w tym znaczeniu jest jedynie tow. Salvador Salvadori, którego i tak pewnie większośc nie pamięta, który także nie pamięta o MW - więc trochę za mało. Tytuł ten tradycyjnie przysługiwał nieaktywnym Precelikowi i Mirthowi - ale postępowa tradycja musi być. Tytuł ten w najbliższej przyszłości imo wininen przypadać także innym weteranom.


Więc w sumie więcej automatyzmu. Myślę, że taka zmiana wyszłaby nam na lepsze. Napewno byłaby swego rodzaju eksperymentem. Nie mam wiele do stracenia - bo stan państwa i jego konstytucyjnych organów jest BARDZO SŁABY - a dość łatwo dałoby się powrócić do tradycyjnego układu w razie niewypału takiego systemu. Bo w sumie przy takim składzie wetujących mandragorów - to żadne problem - bo żaden z tych mandragorów nigdy nic nie wetował. A coś zrobić trzeba, bo jest źle - czego przykładem jest mój podpis pod tym artykułem.


Pytanie do Was rodacy - czy warto takie coś spróbować zapisać jako tekst noweli konstytyjnej i podjąć działania informatyczne - czy też dać sobie spoków


Khand
(podpis obrazuje kryzys, jak przyrzekłem)
mandragor senior
dekameron socjogramu, w związku z tym że brak jest innych dekameronów;
dekameron jutrzenki, w związku z tym że brak jest innych dekameronów;
p.o. mandragora socjogramu, w związku z tym, że nieaktywnym jest tow. Magov
p.o. mandragora jutrzenki, w związku z tym, że nieaktywnym jest tow. Magov
p.o. Prezydenta Mandragoratu Wandystanu, w związku z tym że jest p.o. mandragora socjogramu a nie przeprowadzono wyborów;
p.o. Cenzora, w związku z tym że jest p.o. mandragora socjogramu a nie przeprowadzono wyborów;
p.o. Pretora, w związku z tym że jest p.o. mandragora socjogramu a nie przeprowadzono wyborów;
p.o. Trybuna Ludowego, w związku z tym że jest p.o. mandragora socjogramu a nie przeprowadzono wyborów;
Architekt Systemu /czyli jedyna funkcja, którą faktycznie chciałbym aktyalnie sprawować/


... a można powrócić dość łatwo na drogę demokracji

Rodzyny

Komentarze