Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Operetka "Podpułkownik" Akt I

Ivo Danuta Karakachanow Śr, 28 lutego 2010


PODPUŁKOWNIK

pseudo-operetka popowa


[Niestety Autor zmuszony jest wyznać, że nie ma zielonego pojęcia jak zapisać muzykę którą słyszy podczas pisania niniejszego scenariusza. Ma nadzieję, że ten drobny mankament jesteście mu w stanie wybaczyć.]



AKT PIERWSZY:



Na scenie stoi ciężkie, rzeźbione biurko. Nad nim, podwieszony na wstążkach w barwach sarmackich, wisi portret Towarzysza Wandy. Scena tonie w ciemnościach, światła oświetlają jedynie rzeczone biurko i drzwi w głębi prawej strony.

Za biurkiem siedzi Podpułkownik w białym mundurze oficerskim. Złoto orderów na piersi Podpułkownika kontrastuje z czerwienią naramienników. Podpułkownik śpiewa donośnym basem w powolny sposób, akcentując dowolnie wybrane wyrazy, z dużą ilością pauz, jakby się nad czymś zastanawiał, śpiewając wstaje i okrąża biurko, aby pod koniec arii paść na kolana tuż przy krawędzi sceny. Światło podąża za nim.


Podpułkownik:
W tym gabinecie tyle lat
Ofiary, akta i skandale
Jakbym chciał kiedyś ująć świat
I w tan się puścić szałem
Zwariować może, może siąść
Na szczycie i móc obserwować...
Ach! To natura moja zła, okrutna
Że muszę wpływać wciąż na los
Ach to kultura ma wysoka
Że ciągle zmieniać muszę coś
(pieśń nabiera tempa)
To te marzenia i te drgania
I może jeszcze coś
To wielka miłość, ta pasja
Co przenicuje mnie na wskroś
To ból tworzenia, upadam
Czy ze mną będzie ktoś?
Ach to ta miłość do świata
Do ludzi, do życia
Ach to kultura, Ab Ovo,
Rozplątać tęczy stos,
I tylko ja, ja sam, a ze mną
Może ktoś?
(pauza)
To tylko miłość! Do ludzi!
Przenika mnie na wskroś!
(werble, bębny i kotły)


Wchodzi Diuk Innuendo, w czarnym garniturze i równie czarnych okularach. Za nim kroczą identycznie odziani tancerze. Każdy z nich trzyma w ręce elegancką laseczkę. Podczas gdy Diuk Innuendo śpiewa, tancerze tańczą synchronicznie dzikie czardasze i kozaczoki barbarzyńsko wymachując laseczkami.

Diuk Innuendo:
Widziałem przyszłość, tak było! O!
Popatrz, już widzę kraj ogromny!
W nim będzie świecić świecki żar!
W nim liberalizm i socjalizm
I pornografia oraz chłopców szlak!
Bo jeśli nie tu, to tam, a kiedyś znów wrócimy!

Po lewej stronie sceny z mroku powoli wychodzi z mroku Chór Przyszłych Mandragorów i Prezydentów Wandystanu w czerwonych szatach. Poważne skupione twarze. Trzymają się za dłonie.


Chór Przyszłych Mandragorów i Prezydentów Wandystanu:
Już lepiej gdybyście nie zakładali
Nie kusili, nie rozpoczynali
Na naszych złamanych karier
Nie składali swych ambicyj
Barki. To przygnie jeszcze i kark
-Mogłem być markizem
-A ja chyba nawet diukiem
-Mogłem mieć własną firmę
-A jestem politrukiem
To wasze idee, myśli zatrute
Sprawiły, żem jest aparatczykiem
To tylko sen, kiełbasa wyborcza
Wy nie myśleliście poważnie
A my budujem socjalizm, i wieże
Ze szkła i stali, i słowa
Już zawsze będzie tak
To tragizm, przenika nas do cna!

Czasem tak jest, to prawda
Że na marzeniu cudzym
Zbudujesz miasta, jako Syjon
I teraz wy dwaj won!
Już lepiej gdybyście wy tego
Nigdy nie zbudowali
Lecz skoro jest, to:
Wandystan albo zgon!

Diuk Innuendo:
Kimże jesteś by nazywać zdrajcą mnie
Sam wszak flirtowałeś z nimi, może nie?
I kimże jesteś by wypaczać sensu mego plan?
Połowę tego czym ty żyjesz wymyśliłem ja!
Ja muszę budować, zaczynać, kodować
I przy Nim ciągle stać, nie bez przyczyny
Mandragor jest zawsze razy dwa
Uzupełniamy się dobrze, bezpiecznie o la la
A tyś kto jest
By mówić
By żądać
Wymagać
Ja jestem tylko ja!

Podpułkownik:
Ja Was wszystkich kocham moje dzieci
Zmienimy faszyzm w łąki łan
Wy jeszcze do mnie tu przyjdziecie
Nieważne komuch, jaśnie pan
Weźmiemy wszyscy się za ręce
I tańczyć będziem aż do dnia
Bo ja Was kocham, moje drogie dzieci
Lecz miłość wielce twarda ma!
Nie wszystko będzie wybaczone
Niejeden skomle mi u stóp
Jak wolność wezmę Waszą stronę
Lecz wy zostawcie ją u wrót
Wybaczyć mogę KONiu
Wybaczyć mogę także Wam
Więc weźcie teraz się za dłonie
Sarmacją bowiem jestem ja!


Wszyscy tańczą w zgodnym kółku, na scenę sypie się kolorowe kwiecie i balony. Muzyka powoli cichnie.

KONIEC AKTU PIERWSZEGO

Rodzyny

Komentarze

  • Ivo Danuta Karakachanow Śr

    na wyraźną prośbę tow. Pupki

  • Alojzy Pupka

    Ba! Toż to dzieło dotykające samych fundamentów ideowych i podstaw historycznych świeckiego Mandragoratu! Rzondamy drógiej czenździ!

  • Palpatyn Zgonarcha Lepki

    Naprawdę nie wiem czemu aż was pupka musiał prosić! Nie dość że dobrze się czyta to jeszcze ma głęboki sens! A nie jakieś tam dyrdymały;) Zaprawdę, zaprawdę mówię wam, że zajebista ta operetka jest!

  • [żeby komentować zaloguj się]