Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Newsy z Anhaltu!

Alojzy Pupka, 4 czerwca 2010


Towarzysze!

Dzisiejszego wieczora Studio Wand-TASS ma dla Was fenomenalną wiadomość: specjalnie dla Was – towarzyszy-proletariuszy zgromadzonych przed jedynym w całym WGR-ze świetliczany telewizorze – ale i dla Was – pracujących inteligentów ze stołecznego Genosse, którzy jecie właśnie kotlety obserwując co dzieje się na ekranie nowego telewizora z Zakładów im. Profesora Franciszka Modrzewia – najnowsze zdarzenia relacjonować będzie gwiazda wandejskich mediów publicznych, człowiek który zjadł zęby na relacjonowaniu partyjnych plenów i pierwszomajowych pochodów Mariusz Marx Kolonko!


Bardzo dziękuję redakcji Wand-TASS za to mile uszczypliwe wprowadzenie, ale tu naprawdę nie jest nam do śmiechu. Znajdujemy się w samym centrum wydarzeń, które mieszkańców niewielkiej, leniwej wysepki, leżącej w samym centrum Mikrooceanii a należącej do Mandragoratu, poważnie zaniepokoiło. Stoimy na placu Grenbecka w Wielkim Anhalcie; jest tu ze mną mieszkaniec stołecznego Wielkiego Anhaltu, towarzysz Heindrich, czy mógłby nam towarzysz powiedzieć, co to są, te Stany Zjednoczone Wysp Stołockich?

— Towarzyszu, to co się dzieje zakrawa na żart i to zgoła niesmaczny! Nie po to zrzucaliśmy jarzmo feudalistycznego wyzysku, nie po to w pocie czoła budowaliśmy pod kierownictwem Pierwszego Sekretarza Matteva Grenbecka (niechaj imię jego będzie wandosławione!) w pocie czoła Związek Socjalistycznych Republik Anhalckich, żeby teraz ten niewiadomo skąd przybyły awanturnik znów zakuwał nas w kapitalistyczne jarzmo. Już raz zaznaliśmy jego rządów. Wtedy niemal udało mu się zrujnować kraj i – na Wandę! – dzieła tego nie damy mu dokończyć!

Jak widzimy, Lud Anhaltu jest niezwykle poruszoną samą możliwością odzyskania władzy przez obszarnika i kapitalistę, znanego jako Maksymilian Sqader. Osobnik ten włada żelazną ręką niewielkim archipelagiem położonym nieopodal Anhaltu i chociaż jego siły w porównaniu z miejscowym garnizonem SAL oceniane są przez specjalistów z dziedziny wojskowości na "tyle co chuj napłakał", to jednak sama groźba pojawienia się w Anhalcie tego kata budzi w ludziach lęk.

Na placu już od pojawienia się pierwszych, nagłośnionych potem przez media, pogłosek dotyczących rzekomych gróźb faszysty Sqadera, zbierają się ludzie. W ten sposób chcą wyrazić swoją jedność w obliczu bezczelnej bufonady tego wyrzutka, nazywanego niekiedy katem Anhaltu. Wokół nas powiewają transparenty z hasłami "Anhalt zawsze wandejski!" i "Niech żyje SAL". Łopoczą szkarłatno-złote flagi wandejskie i czarno-złote flagi Anhaltu. Pomniki towarzysza Grenbecka i towarzysza mandragora Pupki przybrane zostały girlandami kwiatów w kolorach narodowych. Poprzez tłum przebijam się do stojących nieopodal mównicy – burmistrza Wielkiego Anhaltu i dowódcy garnizonu. Najpierw zwracam się do burmistrza: towarzyszu, czy jest się czego obawiać?

— Oczywiście nie, ale to zrozumiałe że ludzie pamiętają ten krótki moment, kiedy Sqader podstępnie dostał się do sterów Anhaltu i zaprzepaścił dorobek całego pokolenia. Obalane pomniki, zmieniane nazwy miast i ulic, cały kraj przeistoczony z socjalistycznego raju w kapitalistyczne piekło. Próbował dekolektywizować wsie siłą, przy czym nie obyło się oczywiście bez ofiar. W miastach zaczął stawiać te swoje paskudne szklane budynki, ale nie starczyło mu na nie surowców, więc zmuszał ludzi do pracy w jego przedsiębiorstwach. Tak wygląda ten ich kapitalizm! Taka to wolność! Całe szczęście, że te czasy już się skończyły i że w kraju stacjonuje Sarmacka Armia Ludowa, która nie walczy z naszą tradycją i naszymi zwyczajami, ale pomaga je odbudowywać i broni, przed takimi pomiotami jak ten parszywy Sqader.

Zapytajmy zatem najlepiej poinformowanego człowieka w Anhalcie. Czy pan, panie podporuczniku, nie obawia się siły militarnej Stanów Zjednoczonych Wysp Stołockich?

— Towarzyszu, tajemnic operacyjnych zdradzać nie mogę, ale nie jest informacją zastrzeżoną, że do operacji obsadzenia garnizonów anhalckich przygotowywaliśmy się już od dawna, biorąc pod uwagę między innymi sąsiedztwo tego nieuznawanego na arenie międzynarodowej małego państwa. Z raportów wynika, że Stany Zjednoczone po przejęciu od pewnego wielopaństwowca wysp dawnej Tokugawy nie są w stanie kontrolować całego swojego terytorium, dlatego też nie ma powodów do obaw. Niemniej Sarmacka Armia Ludowa nie lekceważy żadnego potencjalnego zagrożenia i sumiennie strzeże spokoju Anhaltu. Zostały obsadzone wszystkie strategiczne punkty, a dużą grupę wojsk – zgodnie z rozkazem – przesunięto na południowo-zachodni kraniec wyspy. Nie zdradzając szczegółów mogę też zapewnić, że wody terytorialne są kontrolowane przez SML, a wody międzynarodowe patrolują nasi sojusznicy z regionu, w tym Królestwo Dreamlandu. Brak destrojerów szynowych, ze względu na słabo rozwiniętą infrastukturę kolejową i na razie nie ma jeszcze większych sił lotniczych – eskadra myśliwców powinna dotrzeć, z międzylądowaniem w południowym Dreamlandzie, niedługo po północy. W każdym razie wyspy są bezpieczne, proszę spać spokojnie.

Uspokojeni zapewnieniami dowódcy garnizonu, połączmy się jeszcze z naszym reporterem w terenie: Bogdan? Bogdan, słyszysz mnie?

— Tak, tak, drogi Mariuszu, świetnie cię słyszę! Z tej strony Bogdan Stalinowski, jestem obecnie na łodzi nieopodal jednej z wysp należących do Stanów Zjednoczonych, skąd obserwuję sytuację. Stąd to wszystko nie wygląda zbyt dobrze, widzimy bowiem przez lornetkę kilka wyrzutni rakietowych, prawdopodobnie produkcji trizondalskiej, wycelowanych w stronę Anhaltu. Nie widać żadnych wojsk, ale to tylko kawałek wybrzeża, być może dalej gdzieś są oddziały stołockie. Dowódcy SAL uspokajają nas, reporterów, mówiąc, że to co widzimy to cała potęga Stołocka i że tych kilka podniszczonych wyrzutni nie stanowi większego zagrożenia. Miejmy zatem nadzieję, że mają rację.

Dziękujemy Wam, towarzysze za uwagę i przekazujemy głos do studia. Relacjonowali Mariusz Marks Kolonko z Wielkiego Anhalt

i Bogdan Stalinowski z okolic Wysp Stołockich.

Tak właśnie, drodzy towarzysze, przedstawia się sytuacja w Anhalcie. Choć, jak zapewniają nasi reporterzy, sytuacja jest raczej stabilna, mimo wszystko – jak zwykle – prosimy o zwiększone wpłaty na konto Radia Janusz!

Rodzyny

Komentarze

  • Mattev Grenbeck

    kurwa ;( wieczoru nie wieczora! ferdek kiepski jesteś?!

  • Palpatyn Zgonarcha Lepki

    Porażające jest że w ogóle jacyś ludzie próbują na władze ludową podnosić rękę... Na szczęście SAL jest zwarte i gotowe!

    Towarzyszu Mattev! A właśnie że wieczora i choja sie znacie na rewolucyjnej gramatyce!;D

  • Alojzy Pupka

    Może zaufajmy znawcom? Pozdrawiam, tow. Grenbeck ;)

  • Maksymilian Sqader

    jako że @#$%! planeta znów nie publikuje moich tekstów wklejam tu: http://stołock.cba.pl/metropolis-times/?p=35

  • Anarchia Napalm Perun

    Ziewam sobie i ziewam. To całe ultimatum, ciekawy żarcik, w ogóle bawi mnie, jak faszystom się wydaje, że cokolwiek mogą jeszcze osiągnąć. Ale cóż, sama chęć podniesienie ręki na Władzę Ludową prowadzi do jej odrąbania...

  • Palpatyn Zgonarcha Lepki

    ;D Ale jeszcze lepsze jest to że im sie wydaje, że mają jakąś hiper super armię i że nawet nią atakują!:D:D Fajnie że ludzie mają jeszcze takie absurdalne poczucie humoru! A jak donoszą żołnierze z nabrzeża, nic się nie dzieje, nikogo nie widać i ogólnie nuda. Podnoszą się już głosy żebyśmy dla rozrywki przeorali cały te wyspy zamiast siedzieć i czekać nie wiadomo na co!

  • Grigorij Wmordechuj Anielewicz

    Ekhm...

    Pora nakryć STÓŁ, czerwoną ceratą!

  • [żeby komentować zaloguj się]