Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Wizyta z Cip

Aborcjusz Struszynski, 29 października 2010


Od dnia dzisiejszego w Mandragoracie Wandystanu ma miejsce tourne towarzyszki Eleny Petrescu, która zjawiła się na LDMW jako dyplomata Biednej Republiki Ciprofloksji (http://cipronex.boo.pl/). Towarzyszka tuż po zejściu z pokładu na lotnisku w Gagrinach Wielkich przemówiła do zebranego tłumu przez megafon:

Towarzysze! Chuj w dupę wszystkim i każdemu z osobna. Ja, tow. Elena Petrescu, Ekstraordynatoryjna Protemporuska Rady Państwa przybywam z oficjalną wizytą państwową.

W odpowiedzi towarzyszka usłyszała: „Chuj Ci w dupe, towarzyszko!”, „Jako komisarz ludowy do spraw zagranicznych stanowczo protestuję przeciwko ogłaszaniu, że wizyta jest oficjalna”, czy też „Pojebało? Z oficjalną byście przybyli jakbyście najpierw do mnie się zgłosili czyli do wszechPrezia!”. Okazało się, że niespodziewanie w tłumie znalazł się towarzysz (samozwańczy?) komisarz ludowy ds. zagranicznych i sam towarzysz prezydent. Z tłumu wystąpił towarzysz Struszyński.

Towarzysze! - Zawołał Struszyński - Bez przesady! Towarzyszka przybyła i jako przedstawiciel proletariatu, a nie zmonarchofaszyzowanej, przeintelektualizowanej klasy burżujów, wali prosto, jak umie, a nie jak pisze w protokołach dyplomatycznych! To wandne! Nie straszmy jej deprecjonowaniem rangi tej wizyty! Pamiętajcie, że towarzysz prezydent sam stwierdził, że państwowość wandejska zdechła i nie ma sensu robienia polityki zagranicznej. Być może dla tego towarzyszka nie przyszła do niego. Zresztą, co tu dużo mówić, to ja ją zapraszałem, miałem okazję ją przelecieć na forum mikronacji!

Towarzysz Struszyński następnie podziękował za miłe powitanie, dodał, że choć prywatnie jest heteroseksualny, to państwowo, w duchu pornosocjalizmu, może wyrażać jedynie słuszną i jedynie wandną orientację. Szybko, na poczekaniu zasugerował, aby wręczyć towarzyszce pas z sztucznym penisem, aby mogła personalnie zrealizować to ciepłe życzenie, jakim nas wszystkich przywitała. Pod pretekstem wizyty w ubikacji towarzysz Struszyński następnie szybko telefonicznie uzgodnił zwiedzanie IV Zmechanizowanej Fabryki Śrubek, gdzie następnie z towarzyszką się udali. Czytelnicy mogą sobie to wyobrazić, te transparenty „Witajcie towarzyszko!”, popiersia tow. Wandy, portrety towarzyszy Wandy, Żenady, prezydenta Lepkiego. Załoga przy taśmach uśmiechnięta, czysta, schludna, trzeźwa, pracuje z ochotą i ze śpiewem na ustach, ci wszyscy brygadziści ściskający z radością dłoń towarzyszki, pokazowa ubikacja z czystym pisuarem, z tysiącem mydeł i rolek papieru toaletowego, ta pachnąca kanalizacja bez szczurów, to pięknie wytapetowane biuro kierownika bez karaluchów, działające prysznice, czerwone dywany, czerwone kwiaty, czerwone odznaki okolicznościowe…

Tymczasem władza wandejska w osobie towarzysza Lepkiego oczekuje wyjaśnień od towarzyszki. Mianowicie z obliczeń wandejskich uczonych wynika, że przy takiej ilości postów na LDMW, powinno być tyle a tyle spamu, a wśród spamu także i ten o kosmitach w Winnicy. Tymczasem nic o kosmitach nie słychać. Padło podejrzenie, że ktoś nam tych kosmitów ukradł. Winnicka milicja kontroluje każdego podejrzanego. Zatrzymano samochód na obcych numerach, czy aby obcy, zagraniczni turyści nie przechwycili podstępnie lądującego kosmitę i nie chcą go wywieźć do siebie, aby np. wspomóc słabą aktywność. No i ci obcy „turyści” w tym zatrzymanym „podejrzanym” aucie chcieli przekupić wandejskiego milicjanta wręczając mu pęk banknotów – ciprofliksijskich Engelsów! Milicjant nie przyjął łapówki, w ogóle nie zrozumiał o co chodzi, wszak nigdy nie widział jeszcze banknotów, nawet rodzimych engelsów. Dopiero później opowiadał o tym zajściu kolegom. „No wiecie towarzysze, oni mi takie kolorowe papierki po cukierkach pokazywali, jakbym był koszem na śmieci, czy co”. Wiadomo jednak, że przekupnicy żadnego kosmity nie wywozili.

To tyle, jeśli chodzi o wizytę towarzyszki Petrescu w Wandystanie. Relacja jest na żywo, na bieżąco, nie wiemy, co się jeszcze wydarzy. Może coś, może nic, może zadyma a może seks? Kto to wie? Towarzyszka wydaje się obecnie mocno zaszokowana tak ogromnym luzem i dystansem, z jakim przywitały ją wandejskie ludzie, że milczy. Zainteresowała ją bardzo idea spłuczki w instalacji sanitarnej muszli klozetowej w zwiedzanej fabrycznej ubikacji.


Na marginesie warto zauważyć, że w Wandei Ludu dziś nasz resdaktor nie widział komunikató o błędach. To straszne! Zapewne to wynik odbicia tajnego budynku z rąk tajnych agentów monarchofaszystowskich.

Rodzyny

Komentarze