Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Skandaliczne obchody 6 rocznicy!

Aborcjusz Struszynski, 12 grudnia 2010


W dn. 11 grudnia 2010 na Placu Żenady odbyły sięobchody 6 rocznicy istnienia Mandragoratu Wandystanu. Przybyło kilku gości zagranicznych, w tym dawny Wandejczyk, jeden z założycieli i długoletni pierwszy Mandragor Jutrzenki, Khand, obecny Książe Sarmacji. Niestety, obchody okazały się skandaliczne. Towarzysz Mandragor Pupka wielokrotnie łamał najświętsze prawo wandejskie nakładając ot tak sobie, wedle własnego mniemania, komu popadnie, cenzurę prewencyjną. Głównie własnym kolegom, Wandejczykom, chcąc ich karać za to, że... są Wandejczykami i zachowują się na czacie tak, jak to zwykle się na czacie Wandejczycy zachowują! Ba! A nawet niekoniecznie! Rektor LUW otrzymał zakaz wypowiedzi na dzień dobry, że niby przeszkadza w przemowie, podczas gdy w istocie żadnej przemowy nie było a wręcz przeciwnie, wypowiadali się prawie wszyscy naraz! Oczywiście, Rektor opuścił tę haniebną uroczystość.

Przypomnijmy: zakaz cenzury prewencyjnej jest podstawą wandejskiego państwa. Wolność słowa, swoboda wypowiedzi w treści i formie leży u podstaw tworzenia Wandystanu! Wandystan powstał właśnie dla tego, że wolność słowa nie była w pełni respektowana, że nakładano cenzury prewencyjne wedle uznania jakiegoś urzędnika! Konstytucja Wandystanu od zawsze miała zapis o zakazie cenzury, aczkolwiek w pewnym eksperymencie prawnym rozdzielono prawa jednostki od innych zapisów konstytucyjnych i obecnie obowiązują dwie „konstytucje”, jedna o typowej nazwie, druga zaś jako „Karta Praw Ludu”. Tamże właśnie znajduje się art. 3 mówiący o zakazie cenzury prewencyjnej.

I towarzysz Mandragor, zamiast przyznać, że władza mu uderzyła do głowy, że zgłupiał, że Książe Sarmacki go namówił do gnębienia ludu, inaczej mówiąc - zamiast cokolwiek powiedzieć sensownego – nadal kpi i szydzi twierdząc, że wolność ludu wolnością ludu ale nie wówczas, gdy on przemawia! Kto nie wierzy, niech czyta na LDMW! Albo, co mi tam, tutaj też:

Wyszedłem jednak z założenia, że Wandystan nie jest miejscem, gdzie Ludowi zakłada się prewencyjny kaganiec -- potrzeba ekspresji jest istotna, okrzyki, buczenia i gwizdy, oraz wiwaty i tupanie powinny być nieskrępowane, jeśli jednak prowadzący, w tym wypadku ja, proszę o ciszę, wówczas ciszę tę zachować należy.

Co więcej! Twierdzi, że nie istnieje Karta Praw Ludu! Tak mówi:

> Żaden akt prawny nie reguluje zasad moderacji na wandejskim IRC-u

A jak już wszyscy wiemy, taki akt prawny istnieje! Art. 3 Karty Praw Ludu. I to nie tylko jest kwestia po prostu jakiegoś tam przepisu, ale to kwestia znacznie głębsza! Dotyka to istoty pańśtwa Wandejskiego! Czyżby zatem tak miała wyglądać wandokalipsa? Że nagle jakiś urzędnik staje się tyranem? Że Wandystan z kraju wolności przekształca się w dyktaturę monarchofaszystowską?

Rodzyny

Komentarze