Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Raport ambarasa z Ekorzyna

Alojzy Pupka, 15 listopada 2015


Jak pewnie niektórzy spośród Wandejczyków śledzących sytuację polityczną pamiętają, od poprzedniego jeszcze prezydenta, tow. Helmuta Walterycza, otrzymałem misję reprezentowania Mandragoratu w Dreamlandzie. Zapowiadałem wówczas, że poza pełnieniem roli pośrednika przy ewentualnych zabiegach dyplomatycznych, zamierzam przede wszystkim pracować na rzecz bliższego wzajemnego poznania społeczeństw, dostarczając w obie strony informacje o wydarzeniach. Z zauważalnym opóźnieniem (nominację na ambarasa otrzymałem 15 września, natomiast audiencja, podczas której wręczyłem listy uwierzytelniające JKM Marcinowi I Mikołajowi, miała miejsce 4 października) przystępuję do sporządzenia relacji zza morza. Opóźnienie spowodowane jest w równym stopniu lekkim stadium realiozy, zaangażowaniem w przeprowadzenie wyborów i czyn społeczny w kraju, jak i zamiarem możliwie wnikliwego zapoznania się z sytuacją, zanim przystąpię do jej relacjonowania.

A jest co relacjonować − w Królestwie Dreamlandu od dziewiętnastego października trwają przygotowania do ostatecznego usunięcia polityki z życia kraju. Brzmi to wręcz obrazoburczo, ale to odpowiedź na faktyczną sytuację. W ciągu ostatnich miesięcy polityka praktycznie nie funkcjonowała, przy ostatniej próbie powołania przedstawicielskiego parlamentu zgłosił się jeden kandydat, a od maja obowiązuje stan wyjątkowy przedłużany kolejnymi postanowieniami królewskimi. Eksperyment z demokracją bezpośrednią (poprzednie stany wyjątkowe wiązały się z powołaniem w skład parlamentu wszystkich obywateli) również nie przyniósł dobrych rezultatów. Jednocześnie nie oznaczało to zaniku jako takiego życia w Królestwie, które toczyło się swoją drogą; polityka popadła jednak w zupełny stupor, z którego nic nie było w stanie jej wyrwać. W tej sytuacji, ogłaszając najnowszy stan wyjątkowy (obowiązuje od 19 października do końca bieżącego roku), JKM przyjął inny klucz i w skład parlamentu powołał premiera oraz naczelników prowincji. Zasiadają w nim w związku z tym trzej królowie-seniorzy (Artur Piotr, Pavel Svoboda oraz Szkolandczyk Filip Radgar) oraz markiz von Witt. Inne są też zadania przed nim stawiane − już nie sanacja polityki, ale jej eliminacja. Pragniemy zainaugurować obrady ostatniego Parlamentu Królewskiego. − tak JKM rozpoczął mowę inauguracyjną, w której dalszym ciągu argumentuje, że w obecnej sytuacji jedynie całkowite odsunięcie na dalszy plan spraw politycznych może doprowadzić do jakiegokolwiek ożywienia. Stawia też przed izbą zadanie jasne, choć tchnące wandokalipsą − uchylenie konstytucji i całkowita likwidacja parlamentu. Zastąpić miałaby go Rada Królewska, a obywatele, zwolnieni z dotychczasowej dotkliwej troski o sprawy publiczne, skupić się na rozwoju inicjatyw kulturalnych, naukowych i społecznych. Przedsięwzięcie to nie idzie jednak póki co szczególnie łatwo, grzęznąc w rozterkach związanych z implikacjami różnych dróg jego realizacji. A poseł Witt, który sam rozpoczął debatę na temat kasacji praw i apelował nawet o pominięcie ścieżki referendalnej, w pewnym momencie − jak się zdaje − zmienił zdanie i już za oddawaniem całej suwerennej władzy w ręce Króla się nie opowiada.

Czy ostatecznie do zniesienia konstytucji i zakończenia historii dreamlandzkiego parlamentaryzmu dojdzie? Trudno jeszcze z całą pewnością na to pytanie odpowiedzieć, ale wszystko za tym przemawia. Jak dotąd nikt nie przedstawił żadnej jasnej alternatywy (być może poseł Witt rozwinie swoją myśl o przekazywaniu władzy w ręce Narodu), nie podniósł się też poziom zaangażowania w politykę. Rozwój sytuacji będę uważnie obserwować i przekazywać wandejskim czytelnikom.

Królewski Pałac Ekhorn ^ Czy Królewski Pałac Ekhorn przejmie pełnię władzy politycznej w Dreamlandzie?

Tak jak pisałem przy okazji omawiania upadku polityki, w przeciwieństwie do niej dreamlandzka kultura żyje. Szesnastego października dobrze − jak sądzę − znany wszystkim ceniącym prasę mikronacyjną na najwyższym poziomie ob. Jacqes de Brolle, zapowiedział reaktywację słynnego Kuriera. Zgodnie ze złożoną wówczas zapowiedzią, czasopismo ma podejmować tematy dotyczące zarówno spraw wewnętrznych Królestwa, państw bliższej okolicy (tu ob. redaktor wymienia m.in. Wandystan), ale też krajów peryferyjnych i świeżo powstających, które często umykają poza pole widzenia. Redaktor deklaruje najbardziej żywe zainteresowanie tym ostatnim tematem, co w oczach niektórych stawiać może go w rzędzie fetyszystów-masochistów; myślę że w okręgu autonomicznym Sodomy-Gomory niektórzy mieszkańcy szykują już specjalne akcesoria na jego ewentualne przybycie. Ten profil czasopisma może jednak ulec pewnym korektom, zasygnalizowanym już przez redaktora, a polegającym na zredukowaniu relacji z zagranicy, w związku z planem reorganizacji służby dyplomatycznej Dreamlandu. Ma ona tworzyć siatkę przedstawicieli przydzielonych każdy do kilku państw, każdy pełniący zarazem rolę ambasadora (mon.-fasz. ambarasa) i korespondenta, dostarczającego wiadomości do specjalnego serwisu prasowego.

Donosząc o wydarzeniach z życia Dreamlandu, nie powinienem zapominać także o Scholandii i Elderlandzie. Ten ostatni, stanowiący już od dość długiego czasu jego dependencję, nie jest chyba do końca zadowolony z warunków unii, co wyczytać można w niektórych wypowiedziach Lorda Protektora (jest nim ob. Witt) na forum. Mimo jego wysiłków, póki co trudno nazwać forum miejscem tętniącym życiem. Z pewnością ważnym wydarzeniem jest jednak trwający szczyt państw Kontynentu Wschodniego w Rosseln, który między innymi zabezpieczył interesy Elderlandu na Orientyce, a także doprowadził do dyplomatycznego pominięcia Królestwa Hasselandu. Również w Scholandii po przyłączeniu aktywność nie wzmogła się specjalnie, chociaż w wątkach na forum widać nazwiska postaci historycznie zasłużonych dla tego niegdyś potężnego państwa. Niepokoić może całkowita absencja króla-seniora Filipa Radgara Scholandzkiego, w Scholandii jako dreamlandzkiej prowincji − namiestnika. Ostatnio widziany we wrześniu, podobno bierze udziała w działaniach służb informatycznych Dreamlandu.

A działania te również warte są omówienia, ponieważ obejmują przede wszystkim stworzenie nowej strony Królestwa, z systemami rejestrów, powiadomień, bankowości, wyborów, a także prasy z elementami społecznościowymi, co (przynajmniej z opisu) zdaje się zbliżać go do systemów sarmackich. Niestety, z relacji zamieszczonych w wątku relacjonującym prace rządu wynika, że do realizacji choćby części tych ambitnych zamierzeń pozostało jeszcze sporo pracy. Jeśli jednak ostatecznie powstanie, zapewne przybliży Królestwo do realizacji przebijającego także w zamiarze likwidacji parlamentu pomysłu na stworzenie w mniejszym stopniu symulacji państwowości, a w większym − by posłużyć się słowami JKW Svobody − wirtualnej społeczności, gdzie aspekty takie jak polityka i gospodarka, stanowią jedynie tło dla miejsca gdzie ludzie dzielą się ze sobą owocami swojej kreatywnej pracy.

Z Ekorzyna relacjonował − Alojzy Pupka.


Serdecznie dziękuję JKW Pavlovi Svobodzie za pomoc w zrozumieniu chronologii stanów wyjątkowych i genezy obecnej sytuacji politycznej

Rodzyny

Komentarze

  • Polyna

    Czyli w zasadzie sytuacja w Dreamlandzie nie za bardzo różni się od tego co spotykamy w Wandystanie. Tutaj też prawieże polityki nie ma – niby mamy wybieralny parlament, ale składa się on z urzędników państwowych którzy nie są wybierani ze względu na ich wizję państwa, ale ze względu na osobistą popularność kandydatów, czy ich kompetencje jako cenzor/pretor/trybun. Także u nas obywatele zajmują się bardziej działaniami na polu rozwoju wandejskiej kultury, niż symulacją panstwa. Wręcz powiedziałabym, że nie jesteśmy klasyczną mikronacją – jesteśmy kolektywem kulturalnym o cechach mikropaństwowości. Co oczywiście nie jest złe.

  • Polyna

    A reaktywacja Kuriera jest oczywiście w cipkę, brakowało mi bardzo tych dogłębnych relacji z całego mikroświata, nawet takich dziwnych państw jak Skarland czy Rotria. Red. de Brolle ma jebany talent w przeobrażaniu jakichś nudnych przepychanek między osobami o których nigdy w życiu nie słyszałam w zajebiście ciekawe artykuły.

  • Polyna

    Swoją drogą i towarzysz myślę może spokojnie pisać do Kuriera, relacja z Dreamlandu w całkiem dobrym stylu!

  • inż. Max Zwell

    Właśnie miałem mówić, że powinniśmy się włączyć w reaktywację Kuriera. Nasi mogliby tam pisać, dać ichnie arty na naszą główną (czemu nie?) itp.

  • Helmut Walterycz

    Ale się nachapali tą Scholandią, Scholadia motzno!

  • Alojzy Pupka

    Co do Scholandii, to w wątkach scholandzkich zauważyłem m.in. tow. S. D. Zwella, apelującego o potępienie zbrodni na narodzie gnomim. No ślicznie − chciałoby się powiedzieć − towarzyszu Sukcesie, tylko czemu wszędzie was pełno, a nie w Wandystanie...

    Also: W drugą stronę też napisałem

  • [żeby komentować zaloguj się]